Odeszła świadkini naszej historii

O śmierci takich ludzi, jak pani Maria, mówi się, że odchodzą świadkowie naszej historii. Jednak ona była kimś więcej niż tylko świadkiem – pani Maria tę historię tworzyła.


O śmierci takich ludzi, jak pani Maria, mówi się, że odchodzą świadkowie naszej historii. Jednak ona była kimś więcej niż tylko świadkiem – pani Maria tę historię tworzyła. Mam nadzieję, że w podręcznikach historii najnowszej będzie karta poświęcona kobiecie, która nie dała się zamknąć w przestrzeni tradycyjnie przeznaczanej naszej płci.

Francja ma Simone Veil, Stany Zjednoczone – Czcigodną Sarę Weddington, Polska – Marię Jaszczukową. Te dwie cudzoziemki znane są w swych krajach, w naszym – panią Marię zna garstka najbliższych.

Była nie tylko córką wolnomyśliciela i aktywnego działacza ruchu robotniczego. Pani Maria od wczesnej młodości aktywnie sprzeciwiała się złu społecznemu.

Była nie tylko żoną polityka, który miał odmienną od obecnie realizowanej wizję społeczeństwa. Sama pracowała zawodowo. Zajmowała się kwestiami, które ważni politycy nazywali lekceważąco „śmietnikiem” – czyli edukacją i zdrowiem społeczeństwa.

Nie tylko sama doświadczyła macierzyństwa, ale współtworzyła w sejmie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej prawo, dzięki któremu Polki przez 33 lata mogły decydować o swym macierzyństwie.

Wraz z Hanną, córką najlepszej przyjaciółki pani Marii, miałyśmy szczęście być jej gośćmi w ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy. Przychodziłyśmy do niej, jak do źródła mądrości. Niezwykle plastycznie opowiadała o swym życiu. Poruszały nas relacje, z których wynikało, że nawet w tragicznych chwilach ludzką godność może uratować współpraca i przyjaźń. W jej wspomnieniach nie było goryczy ani pretensji.

Dyskutowałyśmy również o bieżących wydarzeniach politycznych. Krytycznie oceniała posunięcia polityków, lekceważących dobro społeczeństwa. Ona, która organizowała walkę z analfabetyzmem, zabiegała powstawanie porodówek na wsi, nie mogła pogodzić się z faktem likwidowania małych szkół, zamykania szpitali.

Będę zawsze pamiętać jej śmiech, gdy potrafiła znaleźć komizm życiowy w najczarniejszych wydarzeniach z Auschwitz czy 'marszu śmierci'.

A tak pięknie opowiadała swe kolorowe sny. W tych sennych marzeniach unosiła się nad szarością rzeczywistości.

Obecność młodych działaczek – feministek na pogrzebie Marii Jaszczukowej daje nadzieję, że pamięć o naszych poprzedniczkach nie zaginie.


2008-01-08, Ewa Dąbrowska – Szulc, Przewodnicząca Stowarzyszenia Pro Femina

http://www.feminoteka.pl/news.php?readmore=2533


Coming out
  Autorki   Fragmenty   Kalendarium   Partnerzy   Dla prasy   
© anka zet studio         e-mail: wydawnictwo@ankazet.com         hosting: Kobiety Kobietom

Kup książkę!